25.01.2026
Ostatnia podróż Ediego była bardzo intensywna. Edi nawracał ludzi zagubionych dając odważnie świadectwo o Jezusie Chrystusie i jego miłości do nas. Tym, którzy chcieli zmienić swoje życie dawał do wypicia kilka kropel wody ze Źródła Bożej Miłości a ludzie Ci, otrzymywali Łaskę nawrócenia. Porzucali to, co ich zniewalało i zaczynali nowy etap swojego życia pragnąc wrócić w ramiona Boga Ojca.
Edi zmęczony usiadł na polanie blisko brzegi Rzeki Życia. Czuł wielką radość i satysfakcję z dobrze wykonanego zadania, a jednocześnie czuł się też bardzo zmęczony. Ten etap podróży przez Królestwo kosztował go wiele wysiłku i teraz zaczął to odczuwać. Pokonywał sporo kilometrów wędrując pomiędzy zatrutymi strumieniami. Niewiele jadł i niewiele spał, Teraz całkowicie wyczerpany czuł, że potrzebuje odpocząć i nabrać sił. Pomodlił się do Boga o wskazówki do dalszej drogi i powoli ruszył. Wszedł na ścieżkę, która prowadził wzdłuż brzegu rzeki. Edi nie uszedł daleko, gdy zobaczył przed sobą jezioro do którego wpadała rzeka.
Szedł teraz wzdłuż brzegu jeziora, aż doszedł do małej, uroczej zatoczki i poczuł w serduszku, że to jest kolejny przystanek na drodze przez Królestwo. Położył plecak na ziemi i rozejrzał się. Niedaleko zobaczył okrągłe, kamienne palenisko a kawałek dalej szałas, zapraszający strudzonego wędrowca do odpoczynku. Wokół panowała przyjemna cisza. To miejsce zapraszało do zregenerowania sił. Edi podszedł do paleniska i zobaczył, że tli się w nim żar. Było to dość zaskakujące, ponieważ nie było tu nikogo, ale Edi był już tak zmęczony, że tylko westchnął “Jezu Ufam Tobie”, położył się obok i zasnął.
Obudził go cichy śpiew, dochodzący znad wody. Otworzył oczy i zobaczył, że nastał już wieczór, a śpiewa mężczyzna. który na brzegu wyciąga coś z przycumowanej łodzi. Po chwili mężczyzna ze sporym koszem w ręku podszedł do paleniska. Zauważył Ediego i uśmiechnął się szeroko.
– Witaj mały podróżniku – powiedział.
Edi przywitał się i przyjrzał się mu uważnie. Mężczyzna był dobrze zbudowany, w średnim wieku, twarz miał mocno opaloną.
– Jak masz na imię i co sprowadza Cię do “Zatoki Wezwania” – spytał mężczyzna, siadając blisko paleniska.
Edi przedstawił się i opowiedział o swojej podróży, W tym czasie mężczyzna wyciągał z kosza ryby i dokładnie je oczyszczał.
Gdy Edi skończył opowieść, mężczyzna uśmiechnął się szeroko i powiedział:
– Edi, to wspaniała podróż. Zostałeś powołany do niezwykłych rzeczy i Twoja wędrówka przyciągnie do Boga wielu ludzi. Dzisiaj dotarłeś do miejsca, w którym Ja usłyszałem swoje powołanie i całkowicie zmieniło się moje życie.. Od dziecka byłem uczony zostać rybakiem. Z pokolenia na pokolenie, mężczyźni w mojej rodzinie łowili ryby. Nie zastanawiałem się, czy to moje powołanie, czy może czeka na mnie coś innego. Taka była tradycja i tak było dobrze. Z łowienia ryb mogłem utrzymać moją rodzinę, choć bywało ciężko. To trudna fizycznie praca, trzeba mieć dużo siły, sprawne dłonie i dużo cierpliwości. Nie zawsze moje połowy kończyły się sukcesem. Czasem sieci, po całej nocy zarzucania były puste.
To był poranek właśnie po jednej z takich ciężkich nocy. Razem z bratem, choć zarzucaliśmy sieci w różnych miejscach jeziora, nie złowiliśmy nic. Gdy zmęczeni czyściliśmy sieci na brzegu podszedł do nas wędrowny nauczyciel i powiedział, żebyśmy znowu zarzucili sieci na połów.
Ten moment pamiętam bardzo dobrze…. Edi, ja nie chciałem tego robić, to zupełnie nie miało sensu. Ryb nie łowi się przy brzegu i to jeszcze o tej porze. Byłem zmęczony i chciałem, żeby wszyscy dali mi spokój. Ale było COŚ w Jego głosie, i gdy spojrzałem w Jego oczy to nie mogłem odmówić. Zarzuciliśmy znowu sieci i po chwili były pełne. Wtedy ON spytał, czy chce zmienić swoje życie i pójść za nim. Stanąłem przed decyzją….z jednej strony nieznajomy Nauczyciel zaprasza mnie abym poszedł za nim, nie mówiąc nic o sobie, nie mówiąc gdzie i jaki jest tego cel a z drugiej strony moje życie, które dobrze już znałem. To był bardzo ciężki wybór, ale Ja poczułem tak mocno w sercu wezwanie, ze nie wahałem się – natychmiast zostawiłem wszystko i poszedłem za nim. Wyobraź sobie, ze nawet zmienił moje imię – byłem Szymonem rybakiem a stałem się Piotrem – skałą, na której zbudował swój Kościół“.
Było już późno w nocy, gdy Szymon Piotr kończył swoją opowieść. Edi, choć starał się słuchać uważnie, zaczął zasypiać.
Święty Piotr uśmiechnął się na ten widok. Przeniósł Ediego do szałasu, okrył kocykiem (z plecaka) i poszedł w stronę łodzi.
Gdy Edi obudził się wczesnym rankiem, po świętym rybaku nie było śladu.
– “To był piękny sen” – pomyślał Edi ale wtedy na palenisku zauważył upieczone ryby i chleb a obok posłania kartkę, na której było napisane:
“Wypłyń na głębię!
Bóg zawsze powołuje nas do wielkich rzeczy.
Od nas zależy, czy chcemy odpowiedzieć na Jego Wezwanie”.
Karteczka do wypełnienia (klikając na obrazek można ją pobrać i wydrukować)
