“Labirynt” – XII niedziela w wędrówce z Edim

15.02.2026r.

Edi spędził na pszczelej farmie kilka dni. Gdy poczuł, że czas już ruszyć dalej, pożegnał się z Ambrożym, dziękując mu za gościnę. Otrzymał od niego słoiczek lipowego miodu oraz błogosławieństwo na dalszą drogę. Edi spakował jeszcze do plecaka świece, które sam zrobił.

Tradycyjnie pomodlił się, prosząc Boga Ojca o prowadzenie w dalszej drodze i ruszył. Oddalając się od pszczelej farmy, czuł jeszcze długo piękny zapach kwiatów, ziół i wosku. Mijany krajobraz zmieniał się, Edi zauważył że coraz mniej jest drzew, na polach wzdłuż ścieżki rośnie mniej kwiatów i trawy. Gdy tak szedł prostą drogą, zauważył, że po jego prawej i lewej stronie zaczyna rosnąć żywopłot. Wysoki i tak gęsty, że nie dało się zobaczyć co znajduje się za nim. Gęste krzaki rozrosły się tak, że tworzyły nad głową jakby baldachim i zrobiło się ciemno. Edi szedł wzdłuż żywopłotu, droga co jakiś czas skręcała, raz w prawo, raz w lewo i za każdym razem, gdy myślał, że doszedł do końca, żywopłot zakręcał. Zatrzymał się, bo dotarło do niego, że znalazł się w labiryncie. Przed sobą widział ścieżkę znikającą gdzieś, pomiędzy żywopłotem. Czy ma iść dalej? czy to nie jest pułapka, aby go zatrzymać przed dalszą wędrówką? Edi pomodlił się prosząc o jakiś znak i wtedy coś usłyszał. W głębi labiryntu ktoś cichutko płakał. To na pewno był znak więc Edi postanowił dostać się do tej osoby i zaczął głośno wołać: Hej, czy ktoś potrzebuje pomocy? Usłyszał z oddali: Tak, pomóż mi! Edi wyjął z plecaka świece, zapalił ją i ruszył w głąb labiryntu co chwilę nawołując i słuchając tego drugiego głosu. Długo to trwało zanim Edi dotarł do wołającego o pomoc. Zobaczył go, gdy minął jeden z zakrętów. Na ziemi, w ciemności siedział młody mężczyzna. Gdy zobaczył Ediego podszedł do niego mówiąc: “Czy pomożesz mi wydostać się stąd? Siedzę już tu bardzo długo”.

Edi odpowiedział: “Mam na imię Edi i z całą pewnością to Bóg wysłał mnie po Ciebie”.

Gdy to powiedział, zobaczył zaskoczenie na twarzy mężczyzny a potem delikatny uśmiech.

– “mam na imię Klaudiusz i potrzebuję pomocy”.

Edi wziął go za rękę i chciał iść, ale dotarło do niego coś bardzo ważnego…gdy szedł przez labirynt kierował się wołaniem Klaudiusza i nie patrzył, którędy idzie, teraz potrzebuje wskazówek, żeby z labiryntu wyjść. Rozejrzał się i zauważył tabliczkę wiszącą przy jednej z dróg, gdy podszedł bliżej zobaczył dużą rzymską cyfrę “I”a pod nią tekst, wtedy Klaudiusz głośno przeczytał: “Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. To było zaskakujące ale Edi wiedział, że to są te drogowskazy, które pozwolą im wyjść z labiryntu. Szli szukając kolejnej tabliczki i w świetle świecy, na rozwidleniach dróg znajdowali kolejne: II ” Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego na daremno”, III “Pamiętaj abyś dzień święty święcił”, IV “Czcij ojca swego i matkę swoją”, V “Nie zabijaj”, VI” Nie cudzołóż”, VII “Nie kradnij”, VIII “Nie mów fałszywego świadectwa przeciw swemu bliźniemu”, IX “Nie pożądaj żony bliźniego swego” i X “Ani żadnej rzeczy, która jego jest”. Wszystkie przykazania czytał głośno Klaudiusz i Edi widział, jak głęboko nad czymś potem się zamyśla.

Gdy dotarli do wyjścia Edi zobaczył ostatnią tabliczkę a Klaudiusz przeczytał “Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim umysłem i całą swoją mocą, a bliźniego swego, jak siebie samego”.

I wtedy wyszli z labiryntu.

Na dworze było jeszcze jasno, choć słońce chyliło się już ku zachodowi. Edi był bardzo zmęczony i widział, że jego towarzysz również. Postanowili robić obóz w pobliżu. Rozpalili ognisko z gałęzi uzbieranych przy żywopłocie, zjedli posiłek. Klaudiusz spojrzał na Ediego i zaczął swoją opowieść.

– “Moje zagubienie w ciemnościach zaczęło się dawno temu. Gdy byłem nastolatkiem, rodzice prosili, żebym szedł z nimi do kościoła, a ja śmiejąc się z nich szedłem do kolegów. W tym czasie próbowałem wielu rzeczy: alkoholu, papierosów , narkotyków. Czułem się królem świata, wiele rzeczy się udawało. Bawiłem się na imprezach, co chwilę miałem nową dziewczynę. Uczyłem się dość dobrze i skończyłem szkołę średnią i studia. Poszedłem do pracy w dużej firmie, gdzie liczyły się wyniki i kariera. Zarabiałem naprawdę dużo pieniędzy. Trwało to kilka lat. Czasami odwiedzałem rodziców, ale nie lubiłem tych chwil. bo moja mama zawsze wyciągała Biblię i czytała mi rzeczy, które wtedy dla mnie były śmieszne: był taki moment, gdy czytała Kazanie na Górze o błogosławieństwach: o ubogich w duchu, smutnych, cichych, sprawiedliwych, miłosiernych, czystego serca i powiedziała do mnie – Klaudi, posłuchaj, to jest prawdziwa droga do szczęścia a ja wtedy…. wstyd powiedzieć…. Edi – ja ją wyśmiałem!… Mówiłem: mamo, co ty opowiadasz- zobacz jaki Ja jestem szczęśliwy. Mam tyle pieniędzy, mam wielu znajomych, tyle osób mi zazdrości. Im głośniej krzyczę o swoje tym więcej dostaje, a miłosierdzie?… niech każdy dba o siebie.

Miałem ładne mieszkanie, kolejną ładną dziewczynę, dużo pieniędzy na koncie i wydawało mi się wtedy, że mam też przyjaciół. Aż nadszedł kryzys…zachorowałem. Przepracowanie i weekendowe imprezy dały o sobie znać. Nie mogłem pracować przez długi czas, dopadła mnie nie tylko choroba fizyczna ale też choroba duszy – depresja. Straciłem znajomych i pracę. Zapadłem się, zaszyłem w domu, straciłem sens życia. Pewnego dnia zadzwoniła moja mama pytając co u mnie, chciałem jak zwykle skłamać, że wszystko w porządku ale coś we mnie pękło powiedziałem jej prawdę. Mama na końcu powiedziała: “Klaudi, pomódl się a Bóg na pewno Ci pomoże”. Zrobiłem to i wiesz co usłyszałem po chwili? Usłyszałem twoje wołanie Edi. Gdy szedłem za światłem Twojej świecy, kierując się przykazaniami, zdałem sobie sprawę, że wszystkie je złamałem.

Rozmawiali jeszcze długo przy ognisku. Edi o swojej podróży a Klaudiusz o swoim zagubieniu. Gdy Edi poszedł spać, Klaudiusz jeszcze długo wpatrywał się w niebo, modląc się do Boga. Rano, powiedział Ediemu, że postanowił zmienić swoje życie. Długo w nocy rozmawiał z Bogiem i chce iść za jego wezwaniem. Najpierw pójdzie do Domu Dobrych Decyzji, a potem dotrze do Zatoki Wezwań. Pożegnali się i Klaudiusz szybkim krokiem wyruszył w swoją drogę.

A Edi usiadł i przeczytał uważnie Ewangelię, w której Pan Jezus mówi o wypełnianiu Prawa Bożego. Rozmyślał o tym, jak łatwo można się zagubić, gdy nie przestrzegamy przykazań i że Bóg, zawsze, gdy tylko go wezwiemy z ciemności, odnajdzie do nas drogę.