08.02.2026r.
Przypomnijmy, co robił Edi przez ostatni tydzień.
Zawędrował do Zatoki Wezwania, gdzie spotkał Rybaka Szymona Piotra, a ten opowiedział mu, o swoim powołaniu. Edi został w Zatoce aby odpocząć po intensywnej misji nawracania zagubionych. Spokój tego miejsca sprzyjał rozważaniom słowa Pisma Świętego i rozmowom z Bogiem. Edi w ostatnią niedzielę przedstawił nam owoce tych rozważań. Mogliśmy usłyszeć o tym, że aby być w pełni szczęśliwym, trzeba rozmawiać z Panem Jezusem i ustępować mu, aby to On mógł działać w naszym życiu.
Gdy minął już dany mu czas na odpoczynek i nastał piękny poranek, Edi spakował plecak, pomodlił się prosząc o wskazówki na dalszą drogę i wyruszył. Kierował się w stronę widocznych z daleka drzew. Gdy doszedł do tego miejsca, zobaczył, że drzewa to piękne, dostojne lipy tworzące długą aleję. Edi szedł powoli rozglądając się i rozkoszując słodkim zapachem, który go otaczał. Zapach stawał się z każdym krokiem coraz bardziej intensywny i już nie nogi prowadziły Ediego a nos 🙂 Jeszcze kilka kroków i minął ostatnie drzewa, wtedy zobaczył przed sobą piękne kwitnącą kwietną łąkę. Zatrzymał się i głęboko wciągnął powietrze … czuł zapach kwiatów ale to nadal nie był ten słodki zapach. Edi wszedł na ścieżkę prowadzącą przez łąką i po kilku minutach doszedł do pięknego, kamiennego budynku. Wokół budynku zobaczył ule nad którymi latały pracowite pszczoły. Zapach, który go tu przyprowadził stał się bardzo intensywny. Edi wiedział, że zapach wydobywa się z budynku. Bardzo ciekawy co zobaczy w środku, podszedł do drzwi, które były lekko uchylone, jakby zapraszając do środka, i wszedł. Pierwsze co zobaczył, to dużo półek na których rozstawione były świece a w głębi budynku zobaczył duży stół obok którego stał jakiś człowiek. Edi podszedł do niego i uprzejmie się przywitał. Człowiek oderwał się od swojej pracy, spojrzał na Ediego i z uśmiechem powiedział:
– witaj wędrowcze? Mam na imię Ambroży, co cię sprowadza do mojej wytwórni świec?
Edi opowiedział o tym, że to piękny zapach przyprowadził go do tego miejsca, ale że na pewno jest to również miejsce, które w ten sposób wskazał mu Bóg jako kolejne w jego wędrówce.
Ambroży uśmiechnął się i powiedział:
– Edi nie wiem dlaczego Bóg przyprowadził Cie do tego miejsca, to musisz sam odkryć, ja mogę pokazać Ci jak robi się świece z wosku pszczelego. To na pewno zapach wosku pszczelego Cie do mnie przyprowadził. Pachnie miodem, propolisem i pyłkiem kwiatowym. Aby powstał, najpierw pszczoły muszą zebrać nektar z kwiatów. Kwiaty są różne, albo z lip rosnących w alei, albo te rosnące na łące. Potem w ulu powstaje miód a następnie specjalne młode pszczoły przetwarzają miód na wosk. Ja zajmuję się moimi pszczołami, chronię je przed szkodnikami i przed zimnem. Obserwuję ich życie i pozyskuje wosk tylko z tych uli, gdzie jest jego nadmiar. Później wosk muszę roztopić, oczyścić i uformować. Aby zrobić pachnącą, naturalną świecę jak widzisz, potrzeba wielu czynności.
Edi obserwował jak w trakcie mówienia, Ambroży wlewa wosk do specjalnych form, wkładając wcześniej sznurek na knot.
I wtedy przyszło do niego natchnienie…. Pan Jezus mówił do swoich uczniów “Wy jesteście światłem świata… nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi…“
Edi zastanowił się głęboko: “Czy ja i każdy uczeń Chrystusa jesteśmy jak taka świeca, która daje światło tym, którzy chodzą w ciemnościach?”. Rozejrzał się wkoło i kolejna myśl przyszła do niego… “Ale nie jest tak łatwo stać się od razu taką świecą. Aby powstała taka świeca potrzeba pszczoły, kwiatów, nektaru, odpowiedniego miejsca i czasu. Kwiaty są symbolem różnych sytuacji, w których spotykamy Boga – może w pracy, na lekcji religii, na mszy, modlitwie czy wśród znajomych. Symbolicznie wtedy z takiego kwiatu pobieramy nektar. Niestety taki nektar możemy utracić gdy zajmiemy się czymś innym, wtedy nie będzie z niego ani miodu ani wosku. Każdy z nas, jak pracowita pszczółka powinien starać się zanieść nektar do ula.
A czym jest ul? – ul to nasze serce. To w naszym sercu powstaje prawdziwy miód. W ciszy naszego serca możemy porozmawiać z Jezusem, możemy oddać mu każdą sytuację. Serce to takie “Wtedy i W-tedy” z rozważań Ediego w Zatoce Wezwań. Tam Pan Jezus może z miodu uformować wosk a potem świecę.
A zapach? Każdy uczeń Chrystusa, czy to duży, czy to mały ma mieć woń jak świece z wosku pszczelego. Mamy przyciągać ludzi do siebie. Ale powinniśmy też świecić jasno, bo gdy taki człowiek do nas przyjdzie, my powinniśmy mu oświetlić drogę do Boga.
Edi spojrzał na Ambrożego, który cierpliwie czekał na podzielenie się natchnieniem. Opowiedział to, co zostało mu pokazane. Mężczyzna uśmiechnął się i rzekł:
– Edi, to nie przypadek, że moje imię to Ambroży. Święty Ambroży to patron pszczelarzy. Kiedyś i on został uformowany na ucznia Chrystusa. Tak żarliwie głosił o wierze w Chrystusa, że nawrócił wielu ludzi.
Edi został w tym miejscu jeszcze kilka dni. Nauczył się też jak zrobić świece. Kilka zrobił sam aby obdarować później swoich przyjaciół.
Wsłuchajmy się w słowa Ewangelii w ciszy serca. Porozmawiamy z Panem Jezusem o tym, jakim jestem uczniem i czego potrzebuje aby stawać się “świecą”, która swoim zapachem przyciąga innych a blaskiem prowadzi do Boga.
