Góra Przemienienia – pomiędzy przystankami XIV a XV :)

“Góra Przemienienia”

Edi po obudzeniu się, postanowił wejść na widoczna już niedaleko Górę Przemienienia. Zbliżało się ku wieczorowi gdy doszedł do zbocza góry. Było już za późno aby wchodzić na szczyt. Zaczął rozglądać się za miejscem na postój i zobaczył w oddali ognisko. Długo już wędrował samotnie i poczuł, że chętnie by z kimś porozmawiał. Gdy doszedł do ogniska zobaczył siedzącego przy nim mężczyznę. Edi podszedł do niego i się przedstawił. Mężczyzna zaskoczony widokiem tak niezwykłej osóbki uśmiechnął się i powiedział:

– “Witaj Edi, mam na imię Jakub, przyłącz się do mnie”

Edi był już bardzo zmęczony, więc z radością przyjął propozycję. Jakub akurat szykował się do posiłku. Na kamieniach przy ognisku leżały upieczone ryby i chleb. Odmówił nad nimi modlitwę i podzielił się z Edim. Po kolacji zaczęli rozmawiać. Najpierw Edi opowiedział o swojej wędrówce, wezwaniach od Boga. Jakub słuchał z ciekawością co jakiś czas zadając pytania. Gdy usłyszał o spotkaniu rybaka Szymona zwanego Piotrem w Zatoce Wezwań, wydał okrzyk radości:

– “Edi, ja znam Piotra, razem łowiliśmy ryby nad jeziorem Genezaret i Jezus także powołał mnie w tym czasie”.

Edi, wiedział już, że to spotkanie jest darem od Boga. Poprosił, aby Jakub opowiedział mu o tym miejscu. Oto historia, którą usłyszał.

– “Gdy Jezus mnie powołał, byłem bardzo szczęśliwy. W mojej rodzinie zawsze mocno wierzono w nadejście Mesjasza i gdy usłyszałem Jego głos i spojrzałem w Jego oczy, natychmiast zostawiłem wszystko i poszedłem za nim. Nie będę Ci opowiadał o trudach naszych wędrówek i czego byłem świadkiem, bo o tym na pewno słyszałeś w Ewangelii. Dziś opowiem Ci o wydarzeniach, których byłem świadkiem na tej górze. To niezwykła góra. Długo przed moim urodzeniem uchodziła za Świętą Górę, ale to wydarzenie o którym zaraz Ci opowiem rozsławiło ją na cały Świat. Razem z Piotrem i moim bratem Janem towarzyszyliśmy Jezusowi, który poprosił nas, abyśmy weszli z nim na szczyt. Była to prośba dość niespotykana, bo Nauczyciel w takie miejsca odosobnienia często chodził sam. Poszliśmy z nim czując się wyróżnieni. Gdy dotarliśmy na szczyt stało się coś niezwykłego. On na naszych oczach przemienił się. Nie umiem dobrze tego opisać słowami – Jego szaty stały się niezwykle białe i lśniące, twarz promieniała nieziemskim blaskiem. Ten widok Bożej Chwały powalił nas na kolana. Nigdy nie widzieliśmy Jezusa w takiej postaci. Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy. Blask był tak wielki, że musiałem zamknąć oczy. Gdy je otworzyłem, ujrzałem, ze Jezus rozmawia z dwoma mężczyznami. Rozpoznał ich Piotr – był to Eliasz i Mojżesz.

Edi, tego nie da się opisać….. Mój ukochany Nauczyciel staje przede mną w swojej boskiej postaci i rozmawia z tymi, którzy reprezentują najwyższe Prawo i Proroctwo mojego ludu. Piotr był tak zaskoczony, że był pewien, iż nadszedł koniec czasów. Dlatego zaproponował, zgodnie z naszą tradycją, iż rozstawi dla nich wieczne mieszkania – namioty. Ale to nie były czasy ostateczne. Gdy z obłoku odezwał się Głos Boga zupełnie nas powaliło na kolana.

Wracaliśmy ze szczytu oszołomieni. Jezus nie tłumaczył nam tego wydarzenia, poprosił tylko abyśmy nikomu o tym nie opowiadali, aż nastanie Jego Zmartwychwstanie. Miałem tak dużo w sobie pytań, które wtedy On zostawił bez odpowiedzi… dlaczego przemienił się tylko przy nas? dlaczego i o czym rozmawiał z Mojżeszem i Eliaszem i dlaczego zapowiedział swoje zmartwychwstanie. To ogromnie mnie zmartwiło…. zmartwychwstanie oznaczało bowiem, że umrze Tego wydarzenie nie potrafiłem wtedy zrozumieć. Wiedziałem, że zostałem wybrany aby zobaczyć Bożą Chwałę i aby umocniła się moja wiara ale wtedy nie wiedziałem, że ma to mnie przygotować na inną przemianę mojego ukochanego Rabbiego. …. Edi, on nas tak umiłował… mnie, Jana i Piotra, że chciał nas przygotować na to co nastanie – na swoje pojmanie, na drogę z krzyżem i śmierć a potem na zwycięstwo nad śmiercią”.

Jakub umilkł a Edi widział na Jego obliczu emocje, jakie wywołują te wspomnienia. Radość i boleść.

Poszli spać a rano Jakuba już nie było. Edi poszedł na szczyt Góry Tabor – tam usiadł…. zamknął oczy i otworzył swoje serce. Na karteczce zapisał co rozeznał.

Jezus każdego z nas zaprasza na Górę Tabor. Chce abyśmy byli jego ukochanymi uczniami, zobaczyli i doświadczyli, że on jest prawdziwym Synem Bożym. Pragnie, abyśmy uwierzyli w niego tak, jak uwierzyli jego ukochani uczniowie.

Czy staram się wędrować za Jezusem? Słuchać Jego nauk i wypełniać? Czy mogę nazwać się uczniem Jezusa?

Jeżeli nie, to co może mi w tym przeszkadzać? – Oddaj to Jezusowi i pomódl się o przemianę.