08.03.2026r.
Edi obudził się i ruszył na szczyt Góry Przemienia. Po drodze napotkał ucznia Jezusa …. ale… tą historią podzieli się niedługo, w opowiadaniu pod tytułem “Góra”..
Teraz jesteśmy w momencie gdy Edi zszedł już z Góry i podążał nową drogą. Jak zwykle nie wiedział gdzie nogi go zaprowadzą, ale wiedział, że miejsce związane będzie z Ewangelią. Po długiej wędrówce dotarł na wzniesienie otoczone polami uprawnymi. W dole widział duże miasto. Było już południe, słońce mocno grzało i Edi zaczął rozglądać się za miejscem na postój. W połowie drogi do miasta ujrzał kamienny mur za którym stały zabudowania. Edi widział krzyż na dachu najwyższej budowli i poczuł, że to będzie idealne miejsce na odpoczynek. Gdy przekroczył bramę znalazł się w pięknym ogrodzie okalającym dużą świątynię. Wszedł do środka, uklęknął i pomodlił się. Po chwili, gdy zaczął rozglądać się po pięknym wnętrzu świątyni ujrzał schody, które zapraszały do zejścia na dół. Edi poczuł wezwanie do zejścia po schodach i po kilku krokach znalazł się niespodziewanie przy…. studni.
Pomyślał, ze to musi być bardzo ważna studnia, jeżeli jest w takim miejscu. Wyglądała na bardzo starą. Widział, że obok cembrowiny stoi przywiązane do sznura wiadro. Edi zaczerpnął wody i napił się. Woda była orzeźwiająca, przyjemnie chłodna. Zajrzał ponownie do środka i tak jak często robi się to przy studniach (pamiętając czasy dzieciństwa, gdy jeszcze można było na polach i podwórkach napotkać studnie) zawołał do środka….
– Hej, hej – słyszał jak głos odbija się w głębi studni…. Znów zawołał .. – Hej..Jestem Edi – i nagle …usłyszał z głębi studni:
– Hej Edi, witam Cię.
Edi, który przyzwyczaił się już do dość zaskakujących sytuacji podczas wędrówki przez Królestwo, uśmiechnął się… poczuł w sercu, ze dobrze trafił. Nachylił się do studni i zawołał…
– kim jesteś?
– Jestem Studnią, mam na imię Jakubina. Zostałam zbudowana prawie 4 tyś lat temu przez Jakuba, który zwał się Izraelem.
4 tysiące lat… Edi nawet nie umiał wyobrazić sobie takiego czasu. Pomyślał, że studnia musiała być świadkiem wielu ważnych wydarzeń w dziejach ludzi. Nachylił się znowu i zawołał :
– Jakubino, proszę, opowiedz mi, czego byłaś świadkiem przez tyle lat.
Usłyszał głos z głębi…
– Edi, usiądź wygodnie, oprzyj się o mnie i posłuchaj.
Istnieję od kiedy Jakub, syn Izzaka odnalazł źródło na kupionym polu. Widziałam naprawdę wiele, głównie wędrowców zmierzających do miasta Sychem, gdy zatrzymywali się na postój. Słyszałam głosy w różnych językach, czasami mijały mnie całe rodzina a nawet plemiona poszukujące lepszego miejsca na ziemi. Często też wodę czerpali pasterze dla swojego bydła. Widziałam przemarsze wojsk i słyszałam odgłosy bitew. Ludzie siedząc u moich brzegów rozmawiali o wielu rzeczach…. w zasadzie o wszystkim: o miłości, życiu codziennym, kłócili się, walczyli ze sobą, a czasem siedzieli w milczeniu. Ale wszyscy mieli jeden cel przychodząc do mnie – byli spragnieni i chcieli się napić. Nie pamiętam tych wszystkich ludzi i treści rozmów, oprócz dwóch osób…kobiety i mężczyzny. To było dawno …ponad 2 tyś lat temu. Kobietę nazywałam “Smutna” – dlatego, że zawsze przychodziła sama, w dodatku w samo południe, gdy było bardzo gorąco. Siadała zmęczona na moim brzegu i skarżyła się… jakby nie miał komu tego wszystkiego opowiedzieć. Opowiadała mi o kolejnych mężach, których albo ona porzucała albo oni ją porzucali… za każdym razem powód był inny …pierwszy mąż zostawił ją bo zamiast miłości było zauroczenie i mu się znudziła, potem tak bała się samotności, ze wyszła za drugiego ale on nie traktował jej dobrze, za trzeciego wyszła z miłości ale zachorował i zmarł więc znów wyszła za mąż bo nie chciała być sama. Niestety nie zgrali się charakterami i często się kłócili, potem już nie mogli na siebie patrzeć, więc odeszła, Piąty mąż obiecał jej że będzie królewną, że będzie o nią dbał i na rękach nosił, a zamiast tego nie robił nic a ona robiła za niego wszystko…znowu odeszła. Strach przed samotnością i pragnienie ludzkiej miłości popchnęło ją znowu w ramiona mężczyzny. Widziałam też, jak kobieta często przeglądała się w lustrze zaczerpniętej wody – jakby ciągle szukając potwierdzenia, że jeszcze jest ładna i coś warta… Było mi jej bardzo żal…ona była tak bardzo nieszczęśliwa, nie mogła liczyć na wsparcie bo została odrzucona przez społeczeństwo. Była często smutna. To trwało wiele lat, ąż nadeszło to niezapomniane popołudnie, gdy przyszedł ON. Czułam, ze jest kimś ważnym, gdy usiadł i oparł się o mnie, zadrżał każdy kamień mojej cembrowiny. Nie znalazł się tu przypadkiem, przyszedł tu dla Smutnej i czekał na nią. Gdy przyszła, znów w południe, zmęczona swoim życiem, jedną rozmową naprawił wszystko.
Edi, stałam się świadkiem niezwykłego spotkania… spotkania pragnień.… Jezus Bóg i człowiek opowiedział kobiecie gdzie jest źródło prawdziwej miłości. Miłości, która zaspakaja pragnienie bycia kochaną, Miłości prawdziwej. Ale On sam też bardzo pragnie – On pragnie naszej, ludzkiej miłości. Czułam przez moje grube mury, żar miłości wypełniającej jego serce. Po rozmowie z nim Smutna stałą się Radosną. Później też przychodziła, często o innych porach dniach i ze mną rozmawiała, ale jej głos się zmienił, był pełen radości i nadziei.
Od momentu tego spotkania i ja stałam się bardzo ważna i wyjątkowo dla ludzi, dlatego zbudowano nade mną świątynię i dlatego wielu ludzi przychodzi tu, usiąść w miejscu, w którym siedział sam Jezus Chrystus. Choć smak mojej wody się nie zmienił i gasi pragnienie ciała, to pielgrzymi pragną poczuć obecność Boga i Jego uzdrawiającej miłości.:
Jakubina umilkła, Edi też nic nie mówił. Zamknął oczy i wyobraził sobie Smutną, która stała się Radosną. Wyobraził sobie, że gdy siadała samotna przy studni pokazywała swoje prawdziwe Ja, a w mieście, przy ludziach ukrywała się za pozorami uśmiechu, zadowolenia, urody.
A jak jest z nami? Czy przy ludziach stajemy się inni? czy mamy taką studnię przy której możemy być sobą? Jacy wtedy jesteśmy? czy smutni czy może promieniujący radością?
Samarytanka przychodziła wiele lat i rozmawiała ze studnią ale to jej nie zmieniło. Dopiero. gdy porozmawiała z Jezusem nastąpiło uzdrowienie. Edi dzisiaj prosi nas, abyśmy znaleźli choć chwilę, “usiedli na brzegu studni i przytulili się do serca Jezusa”. Abyśmy porozmawiali z nim w prawdzie i oddali mu te obszary naszego życia, w których czujemy smutek. Bo Jezus przychodzi, żeby zaspokoić nasze pragnienie miłości. Wie, że gdy szukamy miłości tylko w innych ludziach, nigdy do końca nie będziemy zaspokojeni i radośni a czasem spotka nas zawód. On oferuje nam miłość doskonałą. Do każdego z nas przychodzi z pokarmem, który da nam siłę do wędrowania przez życie oferuje nam żywą wodę abyśmy nią gasili pragnienie serca.
Ps. Czy wiecie, ze Studnia, przy której Jezus napotkał samarytankę, istnieje do dziś? Więcej o niej pod tym linkiem https://pl.aleteia.org/2017/10/08/chcesz-sie-napic-ze-studni-przy-ktorej-jezus-spotkal-samarytanke-to-mozliwe/
