Św. Szarbel i  kreatywność po(d)łączenia

W czwartek 14 maja św. Szarbel patronował nam w połączeniu ze św. Andrzejem Bobolą (który „odsłonił swoją twarz”) oraz św. Maciejem, obecnym z racji liturgicznego święta. Łączących wszystkich kolorem była czerwień, wskazująca na męczeństwo, ale też na Ducha Świętego, którego darem jest kreatywność. Słuchaliśmy, że właściwością stworzenia (łac. creatio) jest podłączenie do Stwórcy (Creator). Oderwanie się od tej więzi, choćby na krótko, grozi odtrąceniem miłości Chrystusa i skutkuje poniekąd „zabijaniem samego siebie”. Tak stało się z Judaszem, a może przytrafić się to każdemu z nas. Odkrywaliśmy św. Szarbela jako mistrza kreatywności w tym, by żyjąc wśród innych ludzi, coraz bardziej stawać się sobą, dzięki nieustannemu połączeniu z Bogiem. Nawet będąc niekiedy posądzonym o dziwactwo. Wyrazem tej uległości Duchowi Św. jest aureola na majowym obrazku: jakby poszarpana, wielobarwna, nieregularna, ale z dominacją czerwieni. W znamiennej dla Szarbela ciszy oczekiwaliśmy na wskazanie osoby, która otrzyma „dziwny” wizerunek, mając na uwadze, że Pan wybierając kogoś, nikogo nie pomija. Los padł na Barbarę, która podzieliła się swoim poruszeniem.
Nabożeństwo było związane z umiłowaniem Maryi przez świętego mnicha i czerpało z jego myśli. Pod koniec modlitwy przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie (na którego wskazywali przywołani święci), tradycyjnie mogliśmy przyjąć namaszczenie olejem św. Szarbela, a potem zaproszenie na spotkanie Rodziny.
 

[Notka z kwietnia – Św. Szarbel znikający w Imieniu JEZUS]
[Notka z marca – Droga krzyżowa ze Św. Szarbelem]
[Notka ze lutego – Św. Szarbel i cisza serca]
[Notka ze stycznia – Św. Szarbel i przydział]