03.05.2026
Edi ostatnio odprowadził zagubioną owieczkę Rayę do domu, gdzie czekał na nią Pasterz. Pożegnał się i ruszył w dalszą drogę.
Szedł ścieżką wśród zielonych pagórków, potem ścieżką wzdłuż wzgórz. Szedł zamyślony, nie patrzył na drogę i niestety się zgubił…. nie wiedział gdzie jest, ani dokąd ma iść. Stał na ścieżce i rozglądał się. Widział piękne góry i las i gdzieś w oddali grupę ludzi. Postanowił na nich poczekać i poprosić o pomoc. Usiadł na kamieniu, słuchał śpiewu ptaków i myślał o tym jak łatwo można się zagubić. W swojej wędrówce spotkał sporo osób, a nawet owieczkę, którzy się gubili. Przypominał sobie te historie i to, że zawsze po odnalezieniu kierowali się w stronę Boga.
W końcu wędrowcy nadeszli. Byli w różnym wieku, dzieci, młodzież i dorośli. Szli w różnych grupkach, w sporych odległościach od siebie. Edi jednak czuł, że są razem. Na przodzie szedł mężczyzna i co jakiś czas spoglądał na mapę, zatrzymywał się i czekał na kogoś aby skonsultować drogę. Gdy doszli do kamienia, Edi wstał i się przedstawił. Powiedział, że się zgubił i potrzebuje pomocy. Mężczyzna spojrzał zaskoczony na małą postać, uśmiechnął się i zaprosił Ediego do grupy. Powiedział, że są grupą przyjaciół, która wybrała się na 1-dniową wycieczkę i chętnie pomogą Ediemu odnaleźć drogę. Szli spokojnie ale Edi zaobserwował, że co jakiś czas ktoś odłącza się od grupy, wchodzi na boczną ścieżkę, po chwili wychodzi i mówi – “To nie tu”. Aż w końcu, Edi usłyszał – to tu! To dobre miejsce! Weszli na ścieżkę i ujrzeli piękną polankę. Edi usiadł na kocyku i patrzył jak wszystkie grupki idące za nimi wchodzą na polanę i rozsiadają się na kocach. Ktoś wyciągnął gitarę, ktoś zaczął śpiewać. Nagle, mężczyzna, który szedł na przodzie, wyciągnął z plecaka albę i ubrał ją, założył również stułę i zaczął przygotowywać ołtarz polowy. To było zupełne zaskoczenie – to był ksiądz! a Edi właśnie zobaczył przygotowanie do mszy polowej. Nigdy w takiej nie uczestniczył. Zawsze był w kościele.
Msza się rozpoczęła i wszyscy ucichli, wpatrzeni w ołtarz, na którym działo się to co na każdej mszy – Jezus przychodził pod postacią chleba i wina. Edi wtedy pomyślał, że nie zawsze ważne są ściany, piękne wnętrza (choć oczywiście bardzo potrzebne) – najważniejsze aby w centrum spotkania był ON – Nasz Pan Jezus. Msza się skończyła, ludzie zaczęli się szykować do drogi. Edi podszedł do księdza aby podziękować za to, że mógł uczestniczyć w tak pięknym wydarzeniu. Usiedli na chwilkę aby porozmawiać. Ksiądz opowiedział, że nie mieli zaplanowanej konkretnej trasy, niektórzy nie wyruszyli z nimi tylko doszli w trakcie, była rodzina która dojechał dużo później ale bardzo chciała zdążyć na mszę i to się jej udało. Jednoczyła ich wiara i to, że mają pragnienie wędrowania za Jezusem. Ksiądz wyciągnął z plecaka mapę – ale ta mapa była zupełnie inna niż znane Ediemu. Na mapie były trzy krainy a granice tych krain miały wspólny STYK – Trójstyk – tym stykiem był Najświętszy Sakrament. Krainy miały też swoją nazwę – DROGA, PRAWDA i ŻYCIE. Ksiądz opowiedział Ediemu, że zawsze stara się kierować wskazówkami z tej mapy bo dał je nam sam Pan Jezus. To on w Ewangelii powiedział, że nie ma innej drogi do Ojca w niebie jak tylko przez Niego a On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Możemy chodzić różnymi drogami ale nie wszystkie prowadzą do Boga, możemy słuchać prawdy zawartej w Biblii, ale jak nią nie żyjemy to też nie zaprowadzi nas do Boga. I nasze życie, gdy nie będzie blisko Jezusa, też nie zaprowadzi nas do Ojca. Ważne jest aby być na STYKU – być blisko Jezusa. Wtedy prawda pokieruje nas przez życie jedyną drogą do Nieba. Czasem mówimy, w życiu coś nam “nie styka”, coś nie gra, czegoś brakuje. Szukamy tego Styku w różnych miejscach, na różnych ścieżkach i drogach. A przecież Jezus dał nam wyraźną wskazówkę, swoistą mapę do Nieba – powiedział – “Ja Jestem drogą, prawdą i życiem, nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze Mnie”. I właśnie ta grupa osób, stara się iść przez życie tym się kierując .
Ksiądz wstał i ruszyli w dalszą drogę. Nie uszli daleko – dotarli na parking, na którym wędrowcy pożegnali się ze sobą i zaczęli odjeżdżać do swoich domów. Ksiądz żegnając się z Edim podarował mu swoją mapę, mówiąc, że w jego sercu jest ona już głęboko “wyryta”. Życząc mu pięknej dalszej podróży wsiadł do auta, pomachał i pojechał. Parking opustoszał…Edi usiadł i podziękował Bogu za to spotkanie. Za to, że są ludzie, którzy kierują się w swoim życiu wskazówkami Jezusa. Podziękował również za to, że mógł uczestniczyć we mszy, podczas której, na górskiej polanie, na ołtarzu polowym Jezus przychodził do ludzi, którzy chcieli, aby był częścią ich wyprawy. Poprosił również o łaskę kierowania się zawsze wskazówkami mapy tak, aby nie stracić z oczu tego co jest na trójstyku granic.
Czy my, na swoich ścieżkach życia chcemy kierować się wskazówkami danymi nam przez Jezusa? Czy nawet podczas wolnego dnia, planujemy spotkanie z nim? Czy w naszym sercu jest STYK tego co najważniejsze? Znajdźmy czas na to, aby odpowiedzieć sobie na te pytania. Może potrzebujemy pomocy aby wejść na właściwą drogę? Znajdźmy ludzi, wokół siebie, którzy mogą pomóc nam się “odnaleźć” i wskażą kierunek.
