Grudniowe spotkanie ze św. Szarbelem w drugi czwartek miesiąca zaczęło się Mszą roratnią. W tym dniu przyglądaliśmy się symbolice herbu rodu Loyola [dwa wilki przy kociołku]. Łagodne przejście do nabożeństwa naznaczone było kolorem czerwonym. To kolor, który kojarzy się głównie z miłością, ale także może odnosić się do złości czy sytuacji, gdy “coś się w nas gotuje“. Czerwień podświetlała szczególnie organy kościelne. Możliwe, że było to nawiązanie do wskazówki, abyśmy umieli zauważać, co w naszym środku “gra” i skąd się biorą czasem gwałtowne poruszenia. Po odmówieniu tradycyjnej już koronki, mogliśmy się przyjrzeć kolorom swojego serca przy trzech stacjach. Adorowaliśmy zatem Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, zatrzymywaliśmy się przy ikonie oraz mogliśmy przyjąć namaszczenie olejem św. Szarbela powierzając te miejsca na duszy i w ciele, które najbardziej potrzebują świętego dotyku.
Św. Szarbel w czerwieni gry środka