04.01.2026
Edi obudził się rano na Polanie Spotkań. Zupełnie nie pamiętał kiedy zasnął. Ostatnie co mógł sobie przypomnieć ze spotkania rodzin to dzielenie się chlebem i radosną zabawę małego Jezuska. Na Polanie nie było już nikogo. Widział wiele śladów odchodzących różnymi drogami i miał nadzieję, że rodzina, która wróciła do swoich domów pojednała się i odchodziła z pokojem w sercu. Pomodlił się o to a następnie poprosił Ojca w Niebie o prowadzenie go zgodnie z Jego wolą.
Ruszył niezwłocznie w dalszą drogę ścieżką wśród wysokich traw. Pogoda dzisiaj była znakomita, na niebie świeciło jasne słońce dając uczucie przyjemnego ciepła, delikatny wiatr poruszał trawami i Edi odczuwał obecność Najwyższego. Z wielką radością śpiewał w rytm kroków… “W lekkim powiewie przychodzisz do mnie Panie. Nie przez wicher ogromny i nie przez ogień ale w lekkim powiewie przychodzisz do Mnie Panie…”
Było już południe i krajobraz zaczął się zmieniać. Teraz Edi szedł drogą, która w otoczeniu wysokich drzew poprowadziła go do zagadkowej, dużej budowli…..czując, że to kolejny przystanek w wędrówce przez Królestwo wszedł do budynku i znalazł się w dużej hali, takiej jak na dworcu czy lotnisku. Na wielu krzesełkach siedzieli ludzie, mali i duzi, starsi i młodsi, kobiety i mężczyźni, wyglądali jakby przybyli tu z różnych krańców świata. Ale wszystkich łączyła jedna cecha….. każdy z tych ludzi miał ze sobą bagaż, który kurczowo trzymał. Bagaże te były różne: duże i małe, kolorowe, lekkie i ciężkie i każdy, bez wyjątku, był mocno trzymany przez swojego właściciela. Edi usiadł na wolnym krzesełku i uważnie przyjrzał się ludziom. Zauważył, że są strapieni, to określenie dobrze pasowało, jakby musieli podjąć jakąś decyzje, nad czymś głęboko myśleli. Zaintrygowany, bardzo chciał wiedzieć co to za miejsce. Gdy uważnie rozejrzał się po hali zobaczył młodzieńca, który stał blisko dużych drzwi. Co było zaskakujące, nie miał bagażu….Edi podszedł do niego, przywitał się i spytał co to za miejsce.
Oto co usłyszał:
– ” to poczekalnia…. pomiędzy starym a nowym. Ludzie, którzy tu przyszli, usłyszeli o Jezusie i chcą za nim podążać. Aby to zrobić trzeba przejść przez te drzwi. .. Zobacz mały przyjacielu – młodzieniec zwrócił się do Ediego – nad drzwiami jest ważny napis “Ego sum ostium“, co oznacza “Ja Jestem Bramą”– to mówi do nas Jezus i każdy kto tu przyszedł chciałby przejść przez tą bramę ALE trzeba położyć bagaż, który ze sobą niesiemy na taśmie – takiej jak na lotnisku. Ludzie przechodzą przez drzwi a bagaż na taśmie może za nimi wyjedzie a może nie, może wyjedzie tylko część tego co zabrali ze sobą, Dlatego, że o tym co zabierzemy ze sobą (lub nie) decyduje ON- Jezus, a nie my“
– “Co jest w tych bagażach?” spytał Edi.
– “Każdy bagaż jest inny, tak jak historia życia każdego z tych ludzi jest inna. Niektórzy mają w torbach dużo pieniędzy, karty kredytowe, markowe ubrania, sukcesy zawodowe, prestiż wykonywanego zawodu…. a inni niosą ze sobą pamiętniki, w których skrupulatnie zapisali swoje żale i pretensje do innych ludzi, krzywdę jaką im wyrządzono… jeszcze inni niosą kosmetyki, karnety na siłownie i do salonów piękności… – młodzieniec wymieniał dłuższą chwilę zawartość bagaży – Problemem tych ludzi jest to, że nie słuchali uważnie tego co mówi do nich SŁOWO, lub słuchali ale pragnienie pójścia za Jezusem jest mniejsze niż pragnienie posiadania tego co ziemskie. Nie każdy z tych bagaży będzie odrzucony. Są takie doświadczenia, sytuacje, wspomnienia, które zbliżają nas do Boga ale o tym decyduje ON. Zadaniem siedzących w poczekalni jest podjąć decyzję i ZAUFAĆ Bogu w pełni. Ale jak sam widzisz…to nie jest łatwe”.
Edi spojrzał na młodzieńca uważnie, zauważył że twarz ma pogodną i bije od niego spokój. “Kim jesteś? i dlaczego nie przechodzisz przez drzwi?” Młodzieniec uśmiechnął się…”Edi, ja przez te drzwi już przeszedłem, bagaż za mną nie wyjechał ale otrzymałem coś o wiele cenniejszego. Gdy pozbyłem się tego co mnie obciąża usłyszałem Głos Boga w sercu. Mówił mi o powołaniu, o służbie dla niego… zostałem księdzem i teraz pomagam ludziom podejmować decyzje. Mówię im o tym, jak wspaniale jest Zaufać i przejść przez Bramę którą JEST ON!“
Edi podziękował i pożegnał się z młodzieńcem… Ruszył raźnym krokiem w stronę drzwi na plecach niosąc swój czerwony plecak… Co zobaczył za drzwiami i czy plecak wyjechał za nim? –
o tym dowiemy się w przyszłym tygodniu 🙂
Dzisiaj razem z Edim możemy przejść symbolicznie przez drzwi “Ego Sum Ostium” w naszym kościele. Możemy zabrać ze sobą bagaż i nic nie zmienić ale możemy też zastanowić się nad tym, co przeszkadza nam zaufać Bogu, co przeszkadza zrobić dla Niego miejsce w naszym życiu i zostawić to przed drzwiami. Pamiętajmy też o tym, że Bóg nie zostawia nas samych przed drzwiami do Nowego – daje nam wielu pomocników 🙂
