01.03.2026r.
Edi ostatnio przebywał na pustyni. W dzień wychodził modlić się i słuchać Głosu Ojca natomiast w nocy, siedząc w obozowisku przy kamieniu, obserwował przez lornetkę pustynne życie. Nastał w końcu taki poranek, w którym poczuł wezwanie do dalszej wędrówki. Pomodlił się prosząc o wskazówki na dalszą drogę, spakował plecak, pod kamieniem zostawił lornetkę i ruszył dalej.
Droga najpierw prowadziła wzdłuż pustyni i mógł jeszcze w ciszy cieszyć się obecnością Boga. Później skręciła i krajobraz zaczął się zmieniać. Widział coraz więcej zieleni, krzaków i traw. W oddali zaczął pojawiać się jakiś kształt. Z każdym krokiem kształt stawał się wyraźniejszy i Edi w końcu zobaczył wyraźniej, przed nim, wyrastała wielka góra. Było to dziwne, bo góra była jedyna, nie było innych wzniesień i przez to wydawało się, że króluje nad okolicą. Droga po której kroczył Edi prowadziła wyraźnie w jej stronę. Gdy zbliżał się do niej widział, że jej zbocza porastają drzewa i krzewy a czubek niknie we mgle. Ale Edi nie zdołał dojść do góry. Nagle poczuł, że bardzo chce mu się spać…tak bardzo, że wiedział, że to znak, którego musi posłuchać. Czasem we śnie Bóg chce przekazać nam swoją wolę, ważne jest, aby umieć rozeznać czy to jego głos, a Edi na pustyni słuchał głosu Boga i potrafił to rozeznać. Znalazł gęsty krzak, za nim, na ziemi rozłożył ulubiony kocyk i zasnął.
We śnie Edi zobaczył młodego Jezusa, w wieku około 20 lat (jak to w śnie, po prostu wiedział, że tak jest), który kroczył w kierunku wioski znajdującej się na zboczu góry. Jezus kierował się w stronę domu, z którego wychodzili różni ludzie niosąc różne sprzęty. Jezus zbliżył się do tego domu i czekał, aż wszyscy wyjdą. Gdy było już pusto, podszedł do drzwi i zatrzymał się, z wnętrza dobiegało łkanie. Wszedł do środka i zobaczył mężczyznę, który siedział skulony na podłodze i płakał. Gdy zobaczył Jezusa, wydusił z siebie… “Nie mam już nic, wszystko mi zabrano”. Spytał go Jezus – “Dlaczego wszystko ci zabrano? ” Mężczyzna opowiedział historię, o tym jak wiele nieszczęść doprowadziło do tego, że stracił majątek: zaraza wybiła zwierzęta gospodarcze, wilk zagryzł osła, grzyb zaatakował zboże zasiane na polu. Więc, aby wykarmić rodzinę pożyczał pieniądze, niestety nie miał z czego oddać i wierzyciele upomnieli się o swoje. Został mu tylko dzban z urwanym uchem który stał obok niego.
I wtedy Edi, usłyszał jak Jezus mówi do tego człowieka “To co wydaje się nam puste, wcale takie być nie musi”. Spytał też Jezus, gdzie jest rodzina mężczyzny a ten odpowiedział, że jego dzieci i żona właśnie teraz na polu zbierają kłosy, które może na dzień lub dwa dadzą im strawę. Mężczyzna zasłonił twarz rękami i powiedział, że to co się dzieje to kara zesłana przez Boga za jego grzechy. Jezus od razu zaprotestował, powiedział, że Bóg nigdy nas nie karze w ten sposób za grzechy, choć czasem dopuszcza na ludzi trudne doświadczenia aby mogli mieć szansę zbliżyć się i doświadczyć obecności Boga.
Mężczyzna chciał się podnieść i potrącił stojący obok dzban. Z wnętrza wysypały się plewy i jakieś resztki po zbożu. Niby nic, ale jednak coś. Wtedy Jezus podszedł do mężczyzny, dotknął jego ramienia i powiedział: “Zobacz do swojego wnętrza”. Twarz mężczyzny przemieniła się, z lekkim drżeniem wyciągnął dłonie przed siebie i zaczął mówić: “Boże, Tobie oddaje moje życie bo Ty je stworzyłeś, oddaje dłonie i serce, choć są puste- to wszystko jest Twoje”. Później zaczął zawierzać Bogu każdego członka swojej rodziny – żonę i kolejne dzieci. O nic nie prosił tylko mówił…“Boże, Ty się nimi zajmij”. Jezus patrzył na gesty człowieka i radość przepełniała jego serce. Podszedł i położył rękę drugi raz na ramieniu mężczyzny…powiedział “Obok w dolinie mieszka bogaty człowiek, którego zarządca przeprowadził się daleko i teraz potrzebuje nowego zarządcy. Idź tam, jeśli chcesz to dostaniesz tą pracę. Teraz już nie lękaj się i zaufaj mi”. Człowiek poczuł w sercu nadzieję. Patrzył na Jezusa i czuł, że to rozmowa z Nim dała to uczucie w sercu, że w jednej chwili sytuację dramatyczną Jezus przemienił w nowy początek. Wyszli razem poszukać żony i dzieci mężczyzny. Gdy się z nimi spotkali radości nie było końca. Cała rodzina wielbiła Boga dziękując mu za ratunek. Edi zobaczył we śnie, jak dzięki Jezusowi promienieją ich twarze.
I wtedy się przebudził. Powstał – popatrzył na górę i wiedział, że stoi przed Górą Przemienienia. Pomyślał, że Jezus zawsze słuchał Boga Ojca i dlatego się przemienił, a uczniowie usłyszeli Głos Ojca – “Jego słuchajcie”.
Przez sen Ediego Jezus przekazuje nam, że słuchać Go, oznacza rozmawiać z Nim, wierzyć, że on potrafi zmieniać każdą sytuację, nawet gdy wydaje się nam dramatyczna a nasze serce jest puste. Mówi do nas, tak jak do swoich uczniów “Nie lękajcie się!“.
To kolejne wezwanie dla nas na czas Wielkiego Postu. Wcześniej była pustynia, która zapraszała nas do słuchania Ojca i obserwowania życia. Teraz sam Jezus zaprasza, abyśmy mu zaufali i bez lęku oddali wszystko, co kochamy.
Karteczka do wypełnienia 🙂
