“Park (do) Nowego” – XVII niedziela z Edim

22.03.2026r.

Edi ostatnio siedział na Ławce w Parku i rozmawiał z Rafałem. Rafał opowiadał mu o tym, w jakich okolicznościach odzyskał wzrok, pozwalający zauważyć to co jest najważniejsze w życiu. Rafał poszedł do pracy a Edi został na ławce. Obserwował co dzieje się w parku, patrzył na mijających go ludzi, uśmiechał się do nich, obserwował ptaki i przyrodę. Ciepłe promienie słońca ogrzewały jego twarz. Siedział tak naprawdę długo, gdy nawet nie zauważył jak przysnął.

We śnie ujrzał małego chłopca w śnieżnobiałej szacie, który podszedł do niego i powiedział:

“Przyjdź do mnie, a będziesz miał życie”

Potem wyciągnął dłoń na której leżał biały kamień i powiedział:

“Zwycięzcy dam biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto je otrzymuje.”

Chłopiec się odwrócił i zaczął odchodzić i gdy Edi chciał za nim pobiec to …. się obudził.

Gdy się obudził, znów otoczył go charakterystyczny gwar miasta, choć już mniej intensywny bo nastał wieczór. Słyszał przejeżdżające samochody, rozmowy ludzi, gdzieś biły dzwony.

Ale Edi usłyszał coś jeszcze… wsłuchał się i tak! – to był śpiew wielu ludzi. Po chwili ich zobaczył. Nieśli duży krzyż i śpiewali o męce Pana Jezusa. Edi zobaczył Drogę Krzyżową przez miasto.

Nagle pochód zatrzymał się i usłyszał jak ksiądz mówi do mikrofonu:

– “Stacja czternasta – Pan Jezus złożony w grobie”.

Edi pomyślał, że może dlatego, że grób Pana Jezusa był w ogrodzie, droga krzyżowa właśnie tu miała się zakończyć. Ludzie przyklęknęli a potem do mikrofonu zaczęła mówić swoje świadectwo kobieta:

– ” Do tej stacji, jako postać przewodnią wybrałam Łazarza. Łazarz, zanim przyszedł po niego Jezus, leżał w grobie. Leżał 4 dni a ja w grobie byłam dużo dłużej niż Łazarz – wiele lat. W młodości przestałam chodzić do kościoła, odsunęłam się od Boga wybierając przyjemności tego świata. Wyszłam za mąż z miłości ale dalej bez Boga – był tylko ślub cywilny. Z czasem w małżeństwie było coraz gorzej, był rozwód. Potem były kolejne nieudane związki. Miałam też depresje, zaczęłam tracić sens i radość życia. Znajomi wyciągali mnie na kolejne imprezy, bo jak mówili, wszystko jest dla ludzi .. ale po nich zostawał tylko poranny ból głowy. Zaczęłam tracić zdrowie fizyczne i psychiczne. Przez lata takiego życia, weszłam do grobu, choć wtedy nie zdawałam sobie z tego sprawy.

Moje nawrócenie przyniosła mi …burza. Dosłownie. Pewnego dnia rozszalała się nad miastem, a ja biegnąc z pracy schowałam się do pierwszego budynku jaki był otwarty – był to Kościół. Gdy tam weszłam, zobaczyłam ludzi stojących do spowiedzi. I wtedy pojawiła się myśl…delikatna nadzieja – żeby zwrócić się do Boga. Taka myśl niespodziewana ale natrętna…nie chciała mnie ta myśl opuścić – żebym poszła do spowiedzi…zdecydowałam się … to była długa spowiedź.

Ksiądz jako pokutę dał mi do rozważenia fragment pisma świętego – 11 rozdział Ewangelii Jana – to opowieść o wskrzeszeniu Łazarza. Gdy doszłam do słów, gdzie Jezus donośnym głosem woła “Łazarzu wyjdź na zewnątrz” długo płakałam ze wzruszenia. Jak to się wszystko stało – że właśnie dziś ta burza, że był na drodze kościół, a w nim spowiedź i jeszcze ta Ewangelia. Gdy wyszłam na zewnątrz burzy już nie było, a na niebie pojawiła się tęcza. Tyle znaków, które nie mogły być przypadkowe. Tak Pan Jezus wyprowadził mnie z mojego grobu.

Dlatego dziś do tej stacji wybrałam postać Łazarza ale na zakończenie przytoczę inny fragment Pisma Świętego – z Apokalipsy św Jana rozdział 2 wers 17 – “Zwycięzcy dam manny ukrytej i dam mu biały kamyk, a na kamyku wypisane imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto [je] otrzymuje.”

I Edi, jak usłyszał drugi raz to samo słowo, wiedział już, że to Jezus chce nam przekazać coś bardzo ważnego…. Że kto za nim idzie, to zaczną się dziać rzeczy niezwykłe i otrzymamy nowe życie. On zrobi wszystko, abyśmy mogli do niego przyjść, nawet, gdy wydaje nam się, że spotykają nas dziwne zbiegi okoliczności. A to właśnie on wszystko układa z wielką precyzją.

A dlaczego? Bo tak bardzo nas umiłował i chce wydobywać nas z naszych grobów… tych “cuchnących”, zasuniętych kamieniem i tych małych, gdzie może położyliśmy jakąś część naszego życia. On pragnie dla nas pięknego, nowego życia i chce nam dać nowy, biały kamyk na którym będzie wypisane nowe imię.

Czy za nim pójdziesz?