“Góra Zwycięstwa” – XIX niedziela z Edim

05.04.2026r.

Edi po opuszczeniu miasta ruszył w dalszą drogę. Na dłużej zatrzymał się na Wzgórzu Zamyślenia aby popatrzeć na miasto z góry. Później pomodlił się i jak zwykle poprosił Ojca w Niebie o wskazówki do dalszej wędrówki. Po chwili usłyszał w sercu “Kieruj się w stronę góry”. Edi rozejrzał się po okolicy. Nie widział żadnej góry, tylko kilka niewielkich pagórków na swojej drodze. Nie zrażony tym ruszył w drogę. Cieszył się z ciszy, która go otaczała. Po zgiełku miasta doceniał ją tym bardziej. Mógł w tej ciszy usłyszeć głos Boga opowiadający mu o wielkiej miłości do ludzi. O poświęceniu swojego syna dla tej miłości.

Gdy minął kolejne wzniesienie zauważył na horyzoncie zarys góry. Ucieszył się, bo był już dość zmęczony. Przyspieszył kroku bo było już południe a chciał zdążyć dotrzeć do celu przed wieczorem. Nagle zrobiło się ciemno, w oddali usłyszał potężny grzmot, a ziemia zatrzęsła się. Edi wystraszył się i szybkim krokiem kierował się w stronę góry. Pomimo nadal panujących ciemności widział coraz wyraźniejszy zarys góry. W końcu dotarł do niej. Podniósł wysoko głowę….nie widział dokładnie co jest na szczycie. Zaczął wspinaćsię wyboistą, kamienistą ścieżką. Kilka razy potknął się i upadł. Ale gdy pomyślał ile musiał wycierpieć Jezus, podnosił się, robił znak krzyża i wspinał się dalej. W końcu dotarł na szczyt.

I wtedy go zobaczył. Drewniany krzyż a na nim figurę Chrystusa. Chrystus miał wysoko do nieba uniesioną głowę. Twarz spokojną. wyglądał jakby zasnął spokojnym snem. Edi przyklęknął a potem ucałował stopy Jezusa. Był już wieczór, więc postanowił zostać na noc blisko krzyża aby towarzyszyć umęczonemu Jezusowi. Była cisza… taka przejmująca. Edi nie słyszał nic oprócz swojego oddechu. Przyłożył rękę do serduszka…. czuł jego rytm. Pomyślał o sercu Jezusa…Tak bardzo nas kochającym. Jaki rytm serca miał Jezus gdy leżał w żłóbku a jaki, gdy spieszył się uzdrawiać ludzi? Jak biło jego serce gdy wtulał się w ramiona ukochanej mamy Maryi i ziemskiego ojca Józefa? Jak silne musiało być serce naszego Pana, gdy przeżywał mękę w Ogrodzie Oliwnym, w Ciemnicy i na drodze krzyżowej. Jak wiele musiało udźwignąć.

Edi spojrzał na krzyż – teraz Chrystus już odpoczywa. Jego spokojna twarz zaczęła się Ediemu rozmywać i zasnął.

Nastał poranek…Edi poczuł na twarzy promienie słońca. Usłyszał wesoły świergot ptaków. Zerwał się na równe nogi i spojrzał na krzyż……Na krzyżu nadal wisiał Pan Jezus ale wyglądał zupełnie inaczej. Przez krzyż przewieszona była stuła a promienie słońca oświetlające figurę spowodowały, że świeciła jak prawdziwe złoto. Na belce krzyża siedział ptak z czerwienią wokół dzioba i pięknie świergotał. Edi, choć nie znał się na ptakach po prostu wiedział, że to szczygieł, i co zdumiało go jeszcze bardziej wiedział, że dawniej wierzono, iż szczygieł, dlatego ma kolor czerwony wokół dzioba, bo wyjmował ciernie z głowy Jezusowi aby mu ulżyć, a kolor cytrynowożółty na jego skrzydłach odnosił się do zmartwychwstania.

Nagle mocny promień światła z nieba jeszcze bardziej oświetlił figurę Jezusa. Edi zakrył oczy bo blask był nieziemski….trwało to chwilkę ale ta chwila mocno poruszyła serce. Edu poczuł ogromną radość i zarazem ogarnął go wielki pokój. To uczucie towarzyszyło mu tylko wtedy, gdy był blisko Bożej Obecności. Podniósł wysoko ręce do góry i zawołał : Alleluja…Jezus prawdziwie zmartwychwstał”

Edi poczuł, że serce Jezusa znów zaczęło bić. Stało się jeszcze silniejsze. Czuł przenikające go ciepło i ogarnęła go uczucie niezmierzonej miłości. Słyszał wyraźnie wokół, miarowe bicie serca, spokojne i równe: tuk tuk….tuk tuk… Najświętsze Serce Pana Jezusa…

Po chwili wszystko ucichło i Edi usiadł wpatrując się w krzyż – symbol zwycięstwa!